Aplikacja Śladami Powstańczego Żoliborza

Audio przewodnik powstał z inicjatywy:

Krzysztofa Bugli
koncepcja

Rafała Utrackiego
koordynator projektu, wybór materiału ilustracyjnego, korekta

Andrzeja Kawki
konsultacja varsavianistyczna

Piotra Dziubka
konsultacja techniczna

Aplikacja powstała ze środków finansowych Urzędu Dzielnicy Żoliborz
www.zoliborz.org.pl

Opracowanie merytoryczne:
Grzegorz Jasiński

Czyta:
Wojciech Gąssowski

Nagrania dźwięku i mastering:
Tadeusz Sudnik

Zdjęcia historyczne pochodzą ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego i Zygmunta Walkowskiego.

Wykonanie:
Marketing Studio s.c. Dryla&Zawirski
www.marketingstudio.pl

Żoliborz w czasie walk i po walkach na przykładzie niemieckich zdjęć lotniczych.


27-07-1944


05-09-1944


07-11-1944


07-11-1944


07-11-1944


07-11-1944


07-11-1944


05-12-1944


05-12-1944

Źródło:
Zbiory The National Archives at College Park, Maryland dzięki uprzejmości Zygmunta Walkowskiego.

Powstanie Warszawskie na Żoliborzu
http://www.1944.zoliborz.org.pl/

Muzeum Powstania Warszawskiego
http://www.1944.pl/

Narodowe Archiwum Cyfrowe
http://www.nac.gov.pl/

Stowarzyszenie Pamięci Powstania Warszawskiego 1944
http://www.sppw1944.org

Trasa powstańcza

Czas trwania
00:57
 
Opis

Szanowni Państwo, dziękuję za wybór naszego audioprzewodnika i zapraszam Państwa na spacer po powstańczym Żoliborzu. Nie będzie to kolejny wykład o Powstaniu Warszawskim, ale – mam nadzieję – interesująca opowieść o miejscach, ludziach i wydarzeniach, które miały miejsce na terenie naszej dzielnicy latem 1944 r. Jest to pierwszy z modułów, który oddajemy do Państwa użytku. Te słowa skierował do Państwa

Krzysztof Bugla, Burmistrz Dzielnicy Żoliborz m. st. Warszawy

Witają Państwa autor tekstu Grzegorz Jasiński i przewodnik po powstańczym Żoliborzu Wojciech Gąssowski.

Postój 1
Róg ul. Suzina i Krasińskiego
- pierwsze strzały w Powstaniu Warszawskim

Czas trwania
04:11
 
Gdzie zacząć

Spacer rozpoczynamy na rogu ulic Krasińskiego i Suzina. Jest to trzecia przecznica w prawo idąc ulicą Krasińskiego od Placu Wilsona.

Opis

Znajdujemy się na rogu ul. Suzina i Krasińskiego. To tu 1 sierpnia 1944 r. padły pierwsze strzały w Powstaniu Warszawskim. Tego dnia, około godziny 13.00 podporucznik Bogdan Kunert pseudonim „Szajer”, dowódca jednego z plutonów żoliborskiego Zgrupowania „Żniwiarz”, wydał rozkaz kapralowi podchorążemu Zdzisławowi Sierpińskiemu pseudonim „Świda” oraz sześciu jego żołnierzom przeniesienia broni z magazynu przy ul. Kochowskiego do willi przy zbiegu ulic Gomółki i Sułkowskiego, w pobliże miejsca koncentracji oddziału.

Ubezpieczenie tego oddziału stanowiła czteroosobowa grupa dowodzona przez starszego strzelca Jana Domaniewskiego pseudonim „Wilk”. Po przybyciu konspiratorów w okolicę magazynu broni rozdzielił on zadania. Dwaj jego podwładni przeszli na drugą stronę ulicy Krasińskiego, by tam czekać na grupę transportującą, a następnie osłaniać ją z tyłu. Sam ze strzelcem Zbigniewem Sawickim pseudonim „Horodeński” zajął stanowisko za ogrodzeniem, przy wylocie ul. Suzina, nieopodal miejsca, w którym się Państwo znajdują. Gdy około godziny 14.00 na ulicy Krasińskiego pojawili się konspiratorzy obładowani brezentowymi paczkami z bronią, niespodziewanie od strony Klasztoru Zmartwychwstanek nadjechał niemiecki samochód z czterema żandarmami. Widząc młodych mężczyzn noszących ciężkie paczki Niemcy zwolnili, by ostatecznie zatrzymać się po przejechaniu skrzyżowania z ul. Suzina. Wówczas też bez żadnego ostrzeżenia otworzyli ogień do grupy transportującej broń. Żołnierze kaprala podchorążego „Świdy” natychmiast zalegli na trawie i rozpaczliwie próbowali się wycofać spod ostrzału. Wtedy do akcji wkroczył starszy strzelec „Wilk” wraz ze strzelcem „Horodeńskim”. Będąc niemal na wprost samochodu, otworzyli ogień z broni maszynowej, całkowicie zaskakując tym żandarmów i najprawdopodobniej raniąc dwóch z nich. Niemcy przyduszeni do ziemi ogniem broni maszynowej zdołali jednak wejść do samochodu i pośpiesznie odjechali w stronę placu Wilsona.

Niespodziewane starcie z wrogiem nie przeszkodziło w przeniesieniu broni do celu. Niemniej jednak potyczka ta zaalarmowała dowództwo niemieckie, które po kilkudziesięciu minutach w ten rejon skierowało zmotoryzowane jednostki Überfallkommando. Zamknięto ulicę Krasińskiego od strony placu Wilsona, a następnie rozpoczęto przeszukiwania okolicznych domów, co doprowadziło do dalszych walk, o czym dowiedzą się Państwo już za chwilę. Wydarzenia te zapoczątkowały przedwczesny wybuch Powstania Warszawskiego, którego rozpoczęcie planowano nieco później, na godzinę 17.00 oznaczoną kryptonimem „W”.

Postój 2
Dawna kotłownia VI kolonii WSM
walki OW PPS 1 sierpnia

Czas trwania
04:27
 
Gdzie zacząć

Idąc dalej kilkadziesiąt metrów ulicą Suzina tuż po minięciu przecznicy ul. Próchnika widzimy pamiątkową tablicę na ścianie oraz dawną kotłownię VI kolonii WSM.

Opis

Po przypadkowej potyczce na rogu ulicy Suzina i Krasińskiego, skierowani w ten rejon Niemcy rozpoczęli przeszukiwanie budynków. Nagle, jeden z żołnierzy niemieckich w zabudowaniach kotłowni Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, a więc gmachu, przed którym Państwo się znajdują, zobaczył gromadzących się w piwnicach młodych ludzi z bronią. Było to miejsce koncentracji plutonów IV batalionu Organizacji Wojskowej Powstańczego Pogotowia Socjalistów. To właśnie tu żołnierze porucznika Romana Dąbrowskiego pseudonim „Stary” zbierali się 1 sierpnia i po pobraniu broni, około godz. 16.00 mieli przejść w rejon Miasteczka Powązki, by tam, punktualnie o godzinie „W” uderzyć wraz z innymi oddziałami powstańczymi na Fort Bema.

Niestety, właśnie w trakcie tych przygotowań, zostali dostrzeżeni przez jednego z Niemców, który nie namyślając się wiele, sięgnął po ręczny granat. Gdy już się szykował do tego, by go odbezpieczyć i wrzucić do piwnicy padł nagle, ścięty serią z pistoletu maszynowego. Milcząca do tej pory grupa ubezpieczenia kaprala podchorążego Aleksandra Ostrowskiego pseudonim „Feliks” cały czas obserwowała poczynania Niemców wokół kotłowni i w chwili zagrożenia nie dopuściła do wrzucenia granatu. Odgłos strzałów zaalarmował jednak pozostałych żołnierzy niemieckich. Rozgorzała zacięta, regularna walka, która wkrótce objęła także Marymont. Cześć poległych wówczas powstańców OW PPS upamiętniają tabliczki, które mogą Państwo dostrzec tu na murze.

Wraz z natężeniem walk w zapalny rejon Niemcy skierowali żołnierzy z II batalionu 3 Pułku Kozackiego oraz I batalionu 80 Pułku Artylerii Przeciwlotniczej z Bielan wspartych bronią pancerną z Fortu Bema. Skierowanie tak znacznych sił pozwoliło Niemcom niemal całkowicie sparaliżować normalny do tej pory ruch w dzielnicy. Zamknięto ponadto wiadukty przy Dworcu Gdańskim, na ulicy Powązkowskiej oraz przejazd na ulicy Felińskiego, co pozwoliło odizolować Żoliborz od reszty miasta. Działania te niesłychanie utrudniły koncentracje oddziałów powstańczych, których znaczna cześć żołnierzy mieszkała w innych rejonach miasta. W efekcie tego przed wybuchem walk w niektórych oddziałach liczba żołnierzy nie przekraczała nawet 40 procent stanów ewidencyjnych. Brak broni oraz utrata elementu zaskoczenia potęgowały trudną sytuację powstańców.

Przedwczesny wybuch walk na Żoliborzu miał też swoje negatywne konsekwencje w pozostałych dzielnicach miasta. Wraz ze skierowaniem regularnych oddziałów wojskowych na Żoliborz, Niemcy postawili w stan najwyższej gotowości bojowej cały garnizon. Planowane zaskoczenie wroga o godz. 17.00 równoczesnymi atakami na umocnione obiekty rozrzucone na terenie całego miasta nie było już w tej sytuacji możliwe.

Postój 3
Pomnik poświęcony żołnierzom „Żywiciela”
na Skwerze Żołnierzy „Żywiciela”

Czas trwania
06:38
 
Gdzie zacząć

Idziemy dalej ulicą Suzina a następnie skręcamy w lewo w ulicę Sierpecką. Dochodzimy do Skweru Żołnierzy „Żywiciela” i wchodzimy w alejki spacerowe. Po chwili spaceru dochodzimy do miejsca gdzie na lewo znajduje się Pomnik poświęcony żołnierzom „Żywiciela”.

Opis

W 1944 roku Okręg Warszawa Armii Krajowej, dowodzony przez pułkownika Antoniego Chruściela pseudonim „Monter”, składał się z ośmiu obwodów, które de facto tworzyły kolejne dzielnice miasta. Były to w kolejności Śródmieście, Żoliborz, Wola, Ochota, Mokotów, Pragi, powiat warszawski „Obroża” oraz Okęcie. Wewnątrz nich istniała struktura rejonowa, w której skład wchodziły zgrupowania, dzielące się następnie na kompanie, plutony, drużyny i sekcje. W przededniu wybuchu Powstania Warszawskiego Żoliborz, który stanowił II Obwód Okręgu Warszawa AK, był dowodzony przez podpułkownika Mieczysława Niedzielskiego pseudonim „Żywiciel” i dzielił się na cztery rejony. 1 Rejon, dowodzony przez kapitana Mariana Kamińskiego pseudonim „Żaglowiec”, obejmował zasięgiem Żoliborz. Drugi, rotmistrza Adama Rzeszotarskiego pseudonim „Żmija”, znajdował się na Marymoncie, trzeci – kapitana Władysława Nowakowskiego pseudonim „Żubr” – na Bielanach, a czwartym rejonem (teren „Miasteczka Powązki”) dowodził kapitan Kazimierz Nowacki pseudonim „Żyrafa”. Na czele oddziału dywersji bojowej stał porucznik Mieczysław Morawski pseudonim „Żniwiarz”.

31 lipca 1944 roku na ewidencji II Obwodu było około 3,5 tysiąca osób. Ze względu na wspomniane trudności związane z łącznością i komunikacją, dzień później, tuż przed nakazaną godz. „W” na podstawach wyjściowych do uderzenia stawiło się około połowy tych żołnierzy. Większość z nich była słabo uzbrojona. Zaledwie 300 z nich miało broń maszynową i karabiny. Pozostali dysponowali jedynie pistoletami i granatami produkcji konspiracyjnej. Prawie wcale nie było broni przeciwpancernej. Siły niemieckie znajdujące się na terenie II Obwodu liczyły zaś około 4,5 tysiąca mężczyzn zdolnych do noszenia broni (żołnierzy, funkcjonariuszy i urzędników). Zdecydowana większość z nich była uzbrojona według norm wojskowych. Siły okupanta, rozlokowane w ponad trzydziestu stützpunkte (umocnione punkty oporu) były ponadto dobrze wyszkolone, wyposażone i przygotowane do długotrwałej obrony.

Głównym zadaniem żołnierzy „Żywiciela” na godz. „W” było opanowanie w północnej części miasta 26 obiektów niemieckich pierwszej kategorii oraz 9 obiektów drugiej i trzeciej. Ze względu na przedwczesny wybuch walk na Żoliborzu, rozproszenie sił oraz niewystarczające siły i środki zdołano zdobyć zaledwie jeden obiekt drugiej kategorii – mianowicie składy benzyny. Straty w sile żywej były olbrzymie i wyniosły tego dnia ok. 300 żołnierzy. To właśnie te potężne straty, jak i chęć dozbrojenia wpłynęły na podjęcie przez dowódcę Żoliborza decyzji o wyjściu w nocy z 1 na 2 sierpnia większości sił do Puszczy Kampinoskiej. Rychło jednak część z nich powróciła na Żoliborz w nocy z 3 na 4 sierpnia, po ciężkich walkach na osiedlu „Zdobycz Robotnicza”. 7 sierpnia, wraz z utworzeniem Grupy „Północ” pod dowództwem pułkownika Karola Ziemskiego pseudonim „Wachnowski” w jej skład weszły siły żoliborskie. Zadaniem tego nowego związku taktycznego była obrona Starego Miasta oraz przerwanie niemieckiej linii komunikacyjnej na trasie kolei obwodowej i nawiązanie trwałego naziemnego połączenia Starego Miasta z Puszczą Kampinoską. Mimo podejmowanych starań powstańcom nie udało się nawiązać tego połączenia, siły żoliborskie zdołały jednak na przełomie sierpnia i września wyprzeć wroga z Marymontu. Od 11 września trwały jednak w osamotnionej obronie przed naporem sił niemieckich pacyfikujących powstanie, w tym frontowej niemieckiej 25 Dywizji Pancernej. Zgodnie z Rozkazem Organizacyjnym Komendy Okręgu Warszawa AK nr 32 z 21 września zgrupowanie ppłk. „Żywiciela” zostało przekształcone w 8 Dywizję Piechoty AK. Liczyła ona wówczas 118 oficerów, 175 podchorążych, 334 podoficerów oraz 1095 szeregowych, w Wojskowej Służbie Kobiet służyło 320 kobiet. 29 i 30 września brali oni udział w zaciętej obronie Żoliborza przed nacierającymi siłami 19 Dywizji Pancernej wspartej wydzielonymi siłami z Grupy Korpuśnej gen. SS i Policji Ericha von dem Bacha.

Postój 4
Krasińskiego 29 - pluton 227, łączność kanałowa
- Żoliborz w planach dowództwa Grupy „Północ”

Czas trwania
03:47
 
Gdzie zacząć

Wracamy do alejki spacerowej i idąc nią dalej wychodzimy ze Skweru Żołnierzy „Żywiciela”. Przechodzimy na drugą stronę ulicy Popiełuszki. Dochodzimy do skrzyżowania z ulicą Krasińskiego. Przechodzimy na przeciwległy jej bok.

Opis

Znajdujemy się przed monumentalnym budynkiem Klasztoru Sióstr Zmartwychwstanek. Został on wzniesiony w latach 1928–1930. Siostry prowadziły w nim przedszkole i zespół szkół dla dziewcząt. W czasie okupacji siostry zmuszone do zamknięcia gimnazjum i liceum, otworzyły zawodową szkołę krawiecką. Prowadzono w niej także tajne nauczanie. Podczas Powstania Warszawskiego zorganizowano tu główny szpital polowy Obwodu opatrzony kryptonimem nr 100. Obsada szpitala składała się z kilkunastu lekarzy z doktorem Zbigniewem Papieskim pseudonim „Strumień” na czele, 8 studentów medycyny, kilkadziesiąt kwalifikowanych pielęgniarek oraz ok. 60 osób personelu sanitarno-gospodarczego. Wobec silnego ostrzału artyleryjskiego między 16 a 18 sierpnia szpital ten został przeniesiony do I kolonii WSM przy ul. Krasińskiego 10, a po kilku dniach do budynku przy ul., Krechowieckiej 6, gdzie pozostał do końca walk. W zabudowaniach klasztornych rozmieszczono zaś żołnierzy ze Zgrupowania „Żyrafa” pod dowództwem porucznika Tadeusza Zaliwskiego pseudonim „Jan”. Od tej pory Klasztor stanowił najważniejszą na tym kierunku redutę powstańczą i bardzo szybko zyskał chwalebne miano Twierdzy Zmartwychwstanek. W jej obronie poległo około 200 powstańców. 29 września o godz. 20.15 ostatnia grupa obrońców złożyła broń. Sierżant Jerzy Oliwko pseudonim „Jerzyk” tak opisywał te chwile: Oddaliśmy klasztor wtedy, gdy została z niego kupa gruzów [...] Zostaliśmy zasypani bombami niemieckimi, które zawaliły środek klasztoru, zrywając cztery piętra do fundamentów [...] dopiero gdy zastawili nasze otwory strzelnicze swoimi czołgami i pod ich osłona zarzucili nas granatami gazowymi i zaczęli nas palić [...] wtedy dostali nas w swoje ręce.

Nieopodal, przy ul. Krasińskiego 29 znajduje się tablica upamiętniająca łączność kanałową między Żoliborzem a Starym Miastem. Była ona utrzymywana przy pomocy harcerzy z plutonu 227 powszechnie nazywanych „szczurami kanałowymi”. Przenosili oni pod ziemią meldunki, rozkazy, a także służyli jako przewodnicy dla grup transportujących broń obrońcom Starówki.

Postój 5
Plac Henkla
- Zgrupowanie „Żyrafa” i udział Armii Ludowej w Powstaniu na Żoliborzu

Czas trwania
03:15
 
Gdzie zacząć

Idziemy dalej ulicą Krasińskiego, po kilkudziesięciu metrach skręcamy w ulicę Trentowskiego. Po chwili dojdziemy do charakterystycznego placu Henkla.

Opis

Dotarliśmy do jednego z najmniejszych placów Warszawy do malowniczego placu Dionizego Henkla. Po powrocie oddziałów żoliborskich z Puszczy Kampinoskiej w nocy z 3 na 4 sierpnia podpułkownik „Żywiciel” na nowo zorganizował obronę. Obrona placu oraz jego okolic została przydzielona niezbyt licznemu wówczas, zaledwie piętnastoosobowemu oddziałowi Armii Ludowej pod dowództwem porucznika Waldemara Nerwińskiego pseudonim „Waldek”.

Wraz z upływem kolejnych dni sierpniowych liczebność Armii Ludowej na Żoliborzu stopniowo wzrastała. Na przełomie sierpnia i września całość żoliborskiej AL ocenia się na około 300 żołnierzy sformowanych w dwa bataliony pod dowództwem kapitana Zdzisława Zielińskiego pseudonim „Kobra” oraz kapitana Niemira Bielińskiego pseudonim „Skóra”. Dowództwo nad całością sprawował zaś major Jan Szaniawski pseudonim „Szwed”.

29 września, gdy na Żoliborz spadło natarcie niemieckiej 19 Dywizji Pancernej wspieranej przez rozliczne jednostki pacyfikujące Warszawę Grupy Korpuśnej Ericha von dem Bacha, żołnierze AL jako jedyni nie zdołali utrzymać swoich pozycji i bardzo szybko wycofali się w kierunku kościoła św. Stanisława Kostki. Kolejnego dnia trwały równie zacięte walki. Wobec niepowodzenia przeprawy na prawy brzeg Wisły oraz rosnących strat podpułkownik „Żywiciel” podjął decyzję o kapitulacji. Jednocześnie, by chronić żołnierzy AL przed represjami ze strony Niemców, nakazał im wydanie legitymacji AK i ukrycie wśród oddziałów. Około godz. 20.00 w rejon placu Wilsona zaczęły nadciągać pierwsze oddziały, by zdać broń. Wtedy też niespodziewanie nadleciało lotnictwo sowieckie. Zapadający zmrok, wybuch bomb oraz ogólny chaos wykorzystała grupa kilkudziesięciu żołnierzy AL, którzy ruszyli w kierunku Wisły. Niemcy otworzyli ogień. Mimo zmasowanego ostrzału 28 powstańców przepłynęło na drugi brzeg, 12 było rannych.

Postój 6
Felińskiego 39 - mała PAST-a, omówienie „republiki żoliborskiej”

Czas trwania
04:29
 
Gdzie zacząć

Z placu Henkla wychodzimy na ulicę Niegolewskiego. Po chwili dochodzimy do przecznicy: ulicy Felińskiego. Skręcamy w lewo i nieopodal skrzyżowania znajdujemy budynek o numerze 39.

Opis

Idąc z placu Henkla, ulicą Niegolewskiego dotarliśmy do budynku przy ul. Felińskiego 39. W tym miejscu stoi teraz dom mieszkalny. W czasie okupacji mieściła się tam centrala telefoniczna, zwana potocznie małą PAST-ą. Jej obsadę stanowiło dwóch lub trzech Niemców. 2 sierpnia, gdy na Żoliborzu po wyjściu głównych sił do Puszczy Kampinoskiej, zostały tylko pojedyncze grupy powstańców, największą aktywność tego dnia przejawiał podporucznik Władysław Jasiński pseudonim „Topór”. Tego dnia pierwszym jego rozkazem było zdobycie właśnie tej centrali. Zadanie to wykonywali żołnierze podporucznika Dominika Piotrowskiego pseudonim „Czarnecki” wspierani przez grupę podporucznika Andrzeja Rudnickiego pseudonim „Następ”. Gdy tylko powstańcy znaleźli się w zasięgu wzroku załogi centrali, ta, nie czekając zbyt długo, poczęła uciekać. Budynek został zajęty bez jednego wystrzału. Po przyniesieniu przez podporucznika „Topora” biało-czerwonej flagi wywieszono ją na dachu. Niemal od razu doprowadziło to do ostrzału niemieckiego, w którego skutek śmiertelnie ranny został plutonowy podchorąży Maciej Markisz pseudonim „Demel”. Jeden z powstańców tak wspominał tamte chwile: [...] Pierwsza polska flaga jaką po latach zobaczyłem na własne oczy. Nastroje i humory ulegają natychmiastowej zmianie. Powiewająca flaga polska na tym gmachu działa również na ludność cywilną, która do tej pory zachowywała się w stosunku do nas obojętnie, ale nie wrogo. Obecnie poszczególne panie i panowie z III i IV Kolonii zaczynają nas widzieć. Zaczynają się rozmowy, rozpoczyna się częstowanie jedzeniem, papierosami i bimbrem.

Kilkadziesiąt godzin po tych wydarzeniach, gdy na Żoliborz powróciły główne siły podpułkownika „Żywiciela” zaczęły powstawać zręby Ekspozytury Starostwa Warszawa–Północ–Żoliborz, współpracującej z Wojewódzką Komendą AK Obwodu Żoliborz (formalnie Ekspozyturę powołano 13 sierpnia na mocy zarządzenia Mariana Porowskiego „Sowy”, Okręgowego Delegata Rządu na m. st. Warszawę). Biuro ekspozytury, na której czele stał Robert Frölich pseudonim „Andrzej Góral”, składało się kilku referatów: prawnego, opieki społecznej, zdrowia, aprowizacji, pomocy budowlanej i kulturalno-oświatowego. Jednocześnie samoistnie zrzeszała się ludność cywilna poszczególnych domów. Następnie zaczęły powstawać samorządy kolonii i osiedli. Do ich zadań należało utrzymanie ładu i porządku oraz prowadzenie zakwaterowania pogorzelców i wysiedlanych, organizowanie samopomocy sąsiedzkiej w koloniach, nadzór nad akcją dożywiania i prowadzenie akcji kulturalno-oświatowej. Ten niewątpliwy fenomen w skali powstańczej Warszawy bardzo szybko zaczął być określany mianem Republiki Żoliborskiej.

Postój 7
Schron bojowy w al. Wojska Polskiego - 1 sierpnia 1944 r. i omówienie planów Festung Warschau

Czas trwania
03:45
 
Gdzie zacząć

Idziemy ulicą Felińskiego w kierunku al. Wojska Polskiego. Kiedy już docieramy do al. Wojska Polskiego przechodzimy na trawnik rozdzielającym jezdnie i po lewej stronie widzimy betonowy schron bojowy.

Opis

Idąc od małej PAST-y w kierunku I Liceum Ogólnokształcącego z Oddziałami Integracyjnymi im. Bolesława Limanowskiego, dawnej Poniatówki, docieramy do dwóch zachowanych na Żoliborzu niemieckich schronów bojowych Ringstand 58c. Jeden, ten z nadbudówką, znajduje się na trawniku rozdzielającym jezdnie w al. Wojska Polskiego, pozostałości drugiego można dostrzec zaś na rogu z ul. Felińskiego, tuż przy gmachu. Przyjmuje się, że oba schrony, potocznie nazywane bunkrami, powstały tuż po zakończeniu Powstania Warszawskiego. Obecnie w Warszawie można odnaleźć pozostałości około 30 tego rodzaju budowli. Stanowiły one element tzw. Festung Warschau. Opór, w przeciwieństwie do klasycznych twierdz, przestarzałych już w XX w. ze względu na rozwój sztuki wojennej, miał być prowadzony w oparciu o różnego rodzaju umocnienia rozmieszczone wewnątrz miasta i wzmocnione ogniem ze schronów typu lekkiego, wspomnianych Rignstandów 58c tzw. tobruków. Te żelbetonowe konstrukcje były całkowicie ukryte w ziemi, tak, że ponad nią wystawało jedynie stanowisko strzeleckie.

Istnieje prawdopodobieństwo, że widoczne przed Państwem schrony zostały wzniesione jednak nieco wcześniej, a mianowicie przed 1 sierpnia 1944 r. Stanowisko na trawniku al. Wojska Polskiego stanowiło bowiem jeden z elementów zabezpieczenia pobliskiej Poniatówki. Współdziałając z gniazdem ciężkiego karabinu maszynowego umieszczonego na kazamatach Cytadeli oraz stanowiskiem strzeleckim w jednym z budynków Instytutu Chemicznego, ryglowało ogniem aleję na całej jej długości. 2 sierpnia 1944 r. to właśnie ogień z tego miejsca doprowadził do załamania się pierwszego powstańczego ataku na Poniatówkę. Zapewne druga próba, słabo uzbrojonych powstańców, również zakończyłaby się niepowodzeniem, gdyby nie przypadkowy ostrzał artyleryjski, najprawdopodobniej prowadzony w kierunku biało-czerwonej flagi wywieszonej na budynku przy ul. Felińskiego. Pociski nie dosięgły swojego pierwotnego celu i zaczęły spadać na gmach Poniatówki oraz właśnie tutaj, nieopodal na al. Wojska Polskiego. Zaskoczenie, ale i zwykły ludzki strach Niemców wykorzystali powstańcy i ruszyli do drugiego szturmu. Niemcy nie namyślając się wiele uciekli.

Postój 8
Poniatówka
- druga z powstańczych redut na Żoliborzu

Czas trwania
05:19
 
Gdzie zacząć

Kontynuujemy dalej spacer ulicą Felińskiego po czym po kilkudziesięciu metrach docieramy do gmachu I Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Limanowskiego.

Opis

Stoimy przed gmachem I Liceum Ogólnokształcącego z Oddziałami Integracyjnymi im. Bolesława Limanowskiego. Przed wojną mieściło się tu V Państwowe Liceum i Gimnazjum im. Księcia Józefa Poniatowskiego. W październiku 1941 r. budynek zajęły wojska niemieckie. Początkowo mieścił się tu punkt zborny dla oddziałów Wehrmachtu, jadących na front wschodni, a następnie – na przełomie lat 1942/1943 przekształcono go w wojskowy szpital ewakuacyjny.

2 sierpnia 1944 r., o czym już było wspomniane, przed nacierającymi powstańcami, Niemcy uciekli w popłochu w kierunku zabudowań Dworca Gdańskiego. W gmachu zdobyto wówczas w pełni zaopatrzone magazyny bielizny, żywności oraz lekarstw. Oprócz tego znaleziono kilkanaście porzuconych granatów, 6 karabinów oraz blisko 40 tysięcy sztuk amunicji karabinowej. Przez niemal całą noc z 2 na 3 sierpnia trwało barykadowanie gmachu i przystosowywanie go do obrony. Od tej pory był to drugi najmocniejszy punkt powstańczej obrony na Żoliborzu obsadzony przez żołnierzy 21 pułku piechoty im. Dzieci Warszawy”. Stąd też dowodzono w trakcie walk o Dworzec Gdański.

Najcięższym dniem dla obrońców tego gmachu był 29 września, pierwszy dzień szturmu 19 Dywizji Pancernej wspartej wydzielonymi siłami z Grupy Korpuśnej gen. SS i policji Ericha von dem Bacha pacyfikującego powstanie. O godz. 4.00 na stanowiska powstańców zasypała nawała ogniowa. Po jej zakończeniu powstańcy, spodziewając się natarcia, zaczęli powracać na stanowiska ogniowe i szykować się do odparcia wroga. Wtedy po raz drugi na obrońców spadł deszcz pocisków. Straty były olbrzymie. Zdołano jednak zebrać rannych i zabitych oraz zorganizować ponownie opór. Wtedy przed stanowiskami powstańczymi pojawiła się niemiecka piechota wsparta bronią pancerną. Po odparciu pierwszego szturmu, nadleciały samoloty bombowe, których zadaniem było zniszczyć wykryte stanowiska powstańcze. Wobec całkowitego braku broni przeciwlotniczej atakowały one całkowicie bezkarnie. Gdy tylko wykonały swoje mordercze zadanie, ponownie natarła piechota. Ponownie bez powodzenia. Teraz jednak cały wysiłek Niemcy skoncentrowali na zdobyciu Poniatówki. Przed południem, pod osłoną czołgów zdołali podprowadzić pod północną ścianę gmachu goliatha, czyli niewielką samobieżną minę i ją zdetonować. Huk był przeogromny. Wybuch spowodował osunięcie się ścian wewnętrznych, które zasypały wielu obrońców, magazyn broni oraz na wszystkich piętrach przerwały łączność między prawym a lewym skrzydłem. Do natarcia ruszyła wtedy ponownie niemiecka piechota. Porucznik Stanisław Wierzbicki pseudonim „Stanisław” unieruchomił jeden z czołgów, ale gdy gromadził przy sobie wciąż oszołomionych żołnierzy z prawego skrzydła gmachu, by wyruszyć do kontrataku i odeprzeć Niemców, został śmiertelnie trafiony odłamkiem z działa czołgowego. Chwilę później w lewym skrzydle budynku lekko ranny został dowodzący w tej części porucznik Witold Pełczyński pseudonim „Witold”. Dalszy opór był pozbawiony sensu. Rowami dobiegowymi wykopanymi w poprzek al. Wojska Polskiego powstańcy zaczęli się wycofywać na kolejną linię obrony.

Postój 9
Pomnik upamiętniający ataki na Dworzec Gdański w sierpniu 1944 r.

Czas trwania
05:10
 
Gdzie zacząć

Idziemy dalej ulicą Felińskiego aż do przecznicy ul. gen. Zajączka. Dalej kontynuujemy spacer tą właśnie ulicą kilka minut. Kiedy dochodzimy do ul. Mickiewicza skręcamy w prawo i nieopodal skrzyżowania znajdujemy pomnik upamiętniający ataki na Dworzec Gdański w sierpniu 1944 r.

Opis

Znajdujemy się przed pomnikiem upamiętniającym ataki na początku trzeciej dekady sierpnia na Dworzec Gdański. Wraz z linią kolei obwodowej stanowił on barierę oddzielającą Żoliborz i Puszczę Kampinoską od Muranowa i Starego Miasta. Na odkrytym terenie podejścia do torów bronił system schronów bojowych wpleciony w obsadzone przez żołnierzy niemieckich Stützpunkte: Fort Bema, Instytut Chemiczny, Cytadela oraz forty: Legionów i Traugutta. Po torach kursował zaś pociąg pancerny oraz przynajmniej jeden improwizowany skład bojowy. Walki o przełamanie tej bariery trwały od 1 do 22 sierpnia. W sumie było sześć ataków. Już pierwszego dnia powstania Dworzec Gdański zaatakowały pododdziały żoliborskiego Zgrupowania „Żaglowiec”, ale zostały krwawo odparte. Następną próbę podjęto 4 sierpnia. Od strony Starego Miasta uderzyły wówczas połączone siły pod dowództwem kapitana Lucjana Fajera pseudonim „Ognisty”, ale wobec braku wsparcia ze strony Żoliborza i ta próba zakończyła się niepowodzeniem. 7 sierpnia została utworzona Grupa „Północ”. Jej głównymi zadaniami była obrona Starego Miasta i właśnie wywalczenie trwałego, naziemnego połączenia z Żoliborzem i Kampinosem. Stąd tocząca osamotniony bój stolica miała czerpać nieustanną pomoc w ludziach i sprzęcie. Wraz z reorganizacją i przygotowaniami do obrony Starówki rozpoczęto przygotowania do ponownego uderzenia na Dworzec Gdański. Do jego zdobycia planowano początkowo użycie oddziałów żoliborskich i staromiejskich. Atak nastąpił z jednodniowym opóźnieniem, w nocy z 9 na 10 sierpnia i przy użyciu tylko niewielkich sił, które tak jak poprzednio nie były w stanie uzyskać powodzenia. W kolejnych dniach nie odstąpiono od zamiaru wywalczenia naziemnego połączenia między Starym Miastem a Żoliborzem. Pojawiła się nawet koncepcja wsparcia działań przez alianckie lotnictwo bombowe. Cały czas posiadane siły i środki nie pozwalały na realizację tych zamierzeń. Dopiero w nocy z 15 na 16 sierpnia, przy wsparciu 700-osobowego oddziału z Puszczy Kampinoskiej, zaplanowano kolejne uderzenie. Idący w ciemności oddział pogubił jednak drogę i akcję ponownie trzeba było odwołać. Mimo kolejnych ponagleń ze strony dowództwa, kolejny atak na linię kolei obwodowej i Dworzec Gdański nastąpił dopiero w nocy z 20 na 21 sierpnia. Liczącymi około tysiąc żołnierzy połączonymi siłami kampinosko-żoliborskimi dowodził major Alfons Kotowski pseudonim „Okoń”. Niemcy uprzedzeni o nocnym ataku przez kontrwywiad, dysponujący potężnymi środkami artyleryjskimi i bronią maszynową, krwawo odparli natarcie powstańców. Ponowiona następnej nocy kolejna próba koordynowanych przez gen. bryg. Tadeusza Pełczyńskiego pseudonim „Grzegorz” oddziałów staromiejskich i żoliborsko-kampinoskich również zakończyła się niepowodzeniem. Dotkliwe straty sięgające w dwóch ostatnich atakach łącznie około 500 zabitych, zaginionych i rannych, jak również utrata elementu zaskoczenia oraz przemęczenie i niskie morale żołnierzy, ostatecznie zadecydowały o upadku koncepcji dalszej walki o przełamanie niemieckiej linii obrony. Od tej pory oddziały staromiejskie były zasilane ludźmi oraz bronią i amunicją dostarczanymi kanałami.

Postój 10
Dymińska 10 oraz Cytadela
- omówienie walk

Czas trwania
03:54
 
Gdzie zacząć

Przechodzimy na drugą stronę ulicy Mickiewicza i kontynuujemy spacer dalszą częścią ulicy gen. Zajączka aż do skrzyżowania z ulicą Dymińską. Nieopodal skrzyżowania widzimy budynek oznaczony Dymińska 10 który jest naszym celem.

Opis

Doszliśmy do bloku przy ul. Dymińskiej 10. Nieopodal możemy zobaczyć Cytadelę. To stąd 1 sierpnia 1944 roku do ataku na stanowiska niemieckie w twierdzy wyruszyli żołnierze żoliborskiego Zgrupowania „Żaglowiec”. Mimo że atak na Cytadelę był przeprowadzony znacznie mniejszymi siłami niż przewidywano, mimo że ograniczono go w zasadzie do głównej bramy, to bardzo niewiele dzieliło wówczas powstańców od zwycięstwa. Stan załogi niemieckiej 1 sierpnia wynosił bowiem od 300 do 400 osób zdolnych do noszenia broni. Najsilniej były obsadzone bramy wjazdowe żoliborska i nowomiejska. Do ich obrony wyznaczono łącznie około 60 żołnierzy. Pozostała cześć załogi zajmowała stanowiska wewnątrz twierdzy oraz na jej murach. Wskutek zablokowania ruchu w całej dzielnicy przez Niemców na podstawy wyjściowe do ataku na Cytadelę stawiło się zaledwie połowa tych, którzy byli przewidziani do ataku. W związku z tym podporucznik Stefan Szuba pseudonim „Leszcz” nakazał zaatakowanie twierdzy tylko w jednym miejscu przy wsparciu ciężkich karabinów maszynowych plutonu 202 rozlokowanego na górnych piętrach domów przy ul. Dymińskiej. Pierwszy atak o godz. 17.00, 1 sierpnia 1944 roku załamał się w ogniu niemieckiej broni maszynowej. Jedyne powodzenie przyniósł ostrzał prowadzony przez sierżanta Władysława Mańkowskiego pseudonim „Żak”, który przy pomocy zrzutowego brytyjskiego granatnika przeciwpancernego zniszczył stanowisko wartownicze nad bramą oraz jedno z gniazd ciężkiego karabinu maszynowego na wałach Cytadeli. To też dało powstańcom nadzieję, by ponownie zaatakować. Gdy powstańcy ponownie szykowali się do ataku, obok nich przemknął niemiecki samochód ciężarowy i po otwarciu bramy wjechał do wnętrza twierdzy. Kilkadziesiąt sekund później pojawił się drugi pojazd. Gdy Niemcy ponownie zaczęli otwierać bramę, zaatakowali powstańcy. Odległość była jednak zbyt duża, by zaskoczyć Niemców. Gdy tylko żołnierze „Żaglowca” pojawili się kilkadziesiąt metrów od bramy ich oczom ukazało się wytaczane przez Niemców szybkostrzelne działko przeciwlotnicze, które natychmiast otworzyło ogień. Dalszy ruch w kierunku Cytadeli był wykluczony. Natarcie ponownie się załamało. Niepowodzeniem zakończyły się również ataki na pobliski most i Fort Traugutta oraz na większość obiektów niemieckich rozmieszczonych na terenie całego II Obwodu.

Postój 11
Pogonowskiego 28
- historia żoliborskiego Zgrupowania „Żaglowiec”

Czas trwania
06:22
 
Gdzie zacząć

Teraz czeka nas dłuższy spacer. Wracamy ulicą gen. Zajączka tą samą drogą, którą szliśmy przed chwilą. Następnie na skrzyżowaniu z ulicą Mickiewicza przechodzimy na drugą stronę ulicy i kontynuujemy spacer ulicą Mickiewicza. Mijamy Plac Inwalidów. Kiedy widzimy po lewej stronie dochodzącą do ul. Mickiewicza ulicę Mierosławskiego – skręcamy w nią by po chwili znowu skręcić w prawo w ulicę Pogonowskiego. Idąc ulicą Pogonowskiego znajdujemy po prawej stronie budynek oznaczony numerem 28.

Opis

Zgrupowanie „Żaglowiec” zostało ono utworzone 26 lipca 1944 r. na bazie żołnierzy 1 Rejonu II Obwodu Żoliborz. 31 lipca 1944 r. zgrupowanie to, dowodzone przez kapitana Mariana Kamińskiego pseudonimy „Jur” i „Żaglowiec” składało się: z pocztu dowódcy, kwatermistrzostwa, plutonu saperów, plutonu łączności, dziesięciu plutonów liniowych (numeracja od 201 do 210), siedmiu plutonów Wojskowej służby Ochrony Powstania i dwóch plutonów Użyteczności Publicznej – łącznie stany etatowe wynosiły 874 żołnierzy. Siły te były uzbrojone na dzień 1 sierpnia w 2 PIAT-y, 1 ckm, 2 rkm-y, 52 kb, 12 pm, 66 pistoletów, 1094 granatów i 129 butelek zapalających. Zadaniem zgrupowania na godz. „W” było zdobycie niemieckich obiektów na Żoliborzu, w tym Cytadeli, Instytutu Chemicznego oraz Dworca Gdańskiego, a następnie wsparcie sił powstańczych atakujących Fort Bema. Żadne z tych zadań ze względu na przedwczesny wybuch walk na Żoliborzu, rozproszenie sił oraz niewystarczające siły i środki nie zostało zrealizowane. W nocy z 1 na 2 sierpnia większość zgrupowania, wraz z głównymi siłami II Obwodu, wyszła do Puszczy Kampinoskiej, by po ciężkich walkach na osiedlu Zdobycz Robotnicza powrócić na Żoliborz w nocy z 3 na 4 sierpnia. Od tego czasu żołnierze „Żaglowca” trwali w obronie w rejonie placu Inwalidów, nie podejmując znaczących działań ofensywnych. W powstańczej historii tego oddziału szczególnie zapisał się 9 sierpnia. Wtedy to jego dowódca w rozkazie dziennym nr 5 zwrócił się do podkomendnych: Żołnierze! Dotąd, bo dla utrzymania tajemnicy naszych przygotowań powstańczych tak byś musiało, nazwę naszego pułku kryć musieliśmy pod kryptonimami I/17 to znów XII – 21: Dziś nastąpił ten dzień, w którym zrzucić należy kryjącą nas przyłbicę. Z dniem dzisiejszym ujawniam istnienie 21 pułku piechoty „Dzieci Warszawy”. Odtąd na barykadach Żoliborza walczyć będzie nie bezimienny żołnierz konspiracyjny czy powstaniec, lecz żołnierz pułku o starej tradycji bojowej, pułku który przy waszym współudziale młodzi żołnierze pozostał dotąd NIEPOKONANY. Od tego czasu żołnierze 21 pułku piechoty trwali na swoich stanowiskach oczekując rozkazu do walki. Dopiero w nocy z 20 na 21 i 21 na 22 wzięli udział w niestety nieudanych i krwawo odpartych atakach na Dworzec Gdański, o czym już wspominaliśmy w czasie naszej trasy. Ponownie wzięli udział w ciężkich walkach 14 września,. Dzięki sowieckiej broni zrzutowej wraz z innymi oddziałami dowodzonymi przez podpułkownika „Żywiciela” odparli tego dnia i w kolejnych ataki pododdziałów frontowej niemieckiej 25 Dywizji Pancernej. Według meldunków niemieckich straty niemieckie wyniosły wówczas na odcinku żoliborskim 110 zabitych i 240 rannych. Mimo odparcia ataków i uchronienia Żoliborza nie udało się wówczas ocalić wielu osób cywilnych zamieszkujących Marymont. To jedna z najkrwawszych, ale i najmniej znanych hekatomb ludności cywilnej w czasie powstania. Wracając jednak do historii zgrupowania żoliborskiego, należy przyznać, że żołnierze pułku, którego chlubne tradycje sięgały czasów wojny polsko sowieckiej, do końca trwania walk godnie i niezwykłym poświęceniem stawali w polu przeciwko przeważającemu i lepiej uzbrojonemu przeciwnikowi. Po utworzeniu Warszawskiego Korpusu Armii Krajowej, 21 września pułk wszedł w skład 8 Dywizji Piechoty AK. 29 i 30 września brali udział w zaciętej obronie Żoliborza przed nacierającymi siłami 19 Dywizji Pancernej wspartej wydzielonymi pododdziałami z Grupy Korpuśnej gen. SS i policji Ericha von dem Bacha.

Postój 12
Pl. Inwalidów 3
- przygotowania do powstania: tajne nauczanie, kursy i szkolenia

Czas trwania
06:47
 
Gdzie zacząć

Wracamy tą samą drogą którą przyszliśmy do Placu Inwalidów. Znajdujemy po prawej stronie przy skrzyżowaniu z aleją Wojska Polskiego budynek oznaczony Plac Inwalidów 3.

Opis

Jesteśmy na placu Inwalidów, przed budynkiem numer 3. Powstanie Warszawskie nie wybuchłoby z takim rozmachem, gdyby nie zaangażowanie świadomej, ukształtowanej patriotycznie młodzieży. To właśnie tu, w jednym z mieszkań, w tym budynku w czasie okupacji odbywały się tajne komplety, jedne z wielu, które prowadzono w całej Warszawie. Potrzeba nauczania polskiej młodzieży wynikała z likwidacji przez Niemców szkolnictwa wyższego i średniego oraz wycofania z programu szkół podstawowych polskiej literatury, historii i geografii. Szacuje się, że w latach 1939/1940 powstało około 900 kompletów, na których uczyło się ok. 6 tys. młodzieży. Z czasem przyjęło to formę zorganizowaną, objętą ściśle wyznaczonymi zasadami obowiązującymi w tajnym nauczaniu. Według opracowanego przez Tajną Komisję Oświatową zasad organizowania i prowadzenia kompletów liczba uczestników jednego z nich nie powinna przekraczać 5–6 osób (choć bywały także większe grupy). Ze względu na brak podręczników i podstawowych pomocy dydaktycznych zasadniczą metodą pracy był wykład nauczyciela i notatki robione przez uczniów. W jednym mieszkaniu nauka mogła odbywać się dwa- trzy razy w tygodniu. „Komplet” nie powinien zmieniać mieszkania w jednym dniu, a w zamian za to nauczyciel przechodził z jednego lokum do innego. Zabraniano ponadto rozchodzić się z zajęć w grupach większych niż dwie osoby i rozmawiać w publicznych miejscach o tajnej nauce.

Przygotowanie kadr do powstania to nie tylko potrzeba świadomych i wykształconych kadr, ale również dobrze wyszkolonych i wytrenowanych. Początkowo w szkoleniu opierano się na programach przedwojennych. Kandydat na szeregowca przechodził kurs w szkole rekruckiej, którą organizowano na szczeblu zgrupowań rejonowych. Po włączeniu do sekcji był objęty dalszym szkoleniem, w którym obowiązywał system kaskadowy. W myśl tej koncepcji dowódcy plutonów szkolili drużynowych, drużynowi szkolili sekcyjnych, a ci wraz z drużynowymi mieli szkolić szeregowych. Szkolenie składało się z części teoretycznej w formie ćwiczeń aplikacyjnych i studium instrukcji bojowych oraz części praktycznej, w której trakcie przerabiano ćwiczenia aplikacyjne, w większości związane z zadaniami do wykonania w czasie planowanego powstania powszechnego. W szkoleniu szeregowych szczególną uwagę przykładano do wyszkolenia umiejętności poprawnego posługiwania się bronią, budowy i niszczenia umocnień stałych i polowych oraz szkolono w służbie gońca i obserwatora. Od 1942 roku ich szkolenie odbywało się w ramach sekcji i drużyny i trwało przez 17 tygodni po 3 godziny w tygodniu. Wraz z rozwojem organizacyjnym, tworzeniem koncepcji powstańczej zaczęła następować unifikacja wyszkolenia i zastępowanie przedwojennych wzorców, nowymi, przystosowanymi do nowych realiów i planów. W ślad za tym szła konieczność szkolenia młodszej kadry dowódczej. Służyć temu miały kursy podoficerskie i podchorążych. Początkowo szkolenie było prowadzone w sposób zdecentralizowany przez przedwojenną kadrę zawodową i trwało rok, po sześć godzin tygodniowo. Dopiero wiosną 1943 roku rozpoczęto I Zastępczy Kurs Niższych Dowódców Piechoty. W ślad za nim do połowy 1944 roku organizowano kolejne. Ich celem było szkolenie przyszłych dowódców plutonów. Jako pierwsi mieli zostać przeszkoleni elewi z roczników 1919, którzy posiadali już wiedzę wojskową. Mieli oni zostać poddani szkoleniu unitarnemu i specjalistycznemu po 5 godzin 3 razy w ciągu tygodnia przez 3 do 5 miesięcy. Łącznie miał on wynosić 275 godzin. W tym celu powołano Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty, która w lipcu 1943 r. przyjęła imię gen. Władysława Sikorskiego. De facto kursy były prowadzone jednak oddzielnie w poszczególnych obwodach Okręgu. W połowie 1944 r. doszło do unifikacji szkolenia podoficerskiego i podchorążych. Z dniem 1 VI 1944 r. wprowadzono „Zastępcze kursy szkolenia niższych dowódców”. Ponadto w Okręgu Warszawa AK było prowadzone szkolenie doskonalące kadry oficerskie oraz liczne kursy specjalistyczne takie jak szkolenie dywersyjne, szturmowe, saperskie, mechaniczno-motorowe, dla pododdziałów Wojskowej Służby Ochrony Powstania, itp.

Postój 13
Fort Sokolnickiego
- szpital, zakończenie walk

Czas trwania
05:37
 
Gdzie zacząć

Obchodzimy Plac Inwalidów tak aby dojść do wylotu ulicy Czarnieckiego. Po chwili spaceru ulicą Czarnieckiego skręcamy w lewo w kierunku Fortu Sokolnickiego. Po kilkudziesięciu metrach znajdujemy się przez Fortem Sokolnickiego. Jest to ostatni punkt naszej wycieczki po powstańczym Żoliborzu.

Opis

Znajdujemy się przez Fortem Sokolnickiego, jest to ostatni punkt naszej wycieczki po powstańczym Żoliborzu. Od 1 września 1944 r. działał tu przeniesiony z budynku przy ul. Czarnieckiego 49 szpital oznaczony numerem 104. Umieszczono w nim około 400 rannych, których z czasem przybywało. W końcu miesiąca liczba rannych przekraczała 600 osób. Był to jeden z ostatnich punktów kontrolowanych po południu 30 września przez powstańców. Dwa dni wcześniej siły niemieckie przystąpiły do planowania operacji zdławienia oporu polskiego na Żoliborzu i w jego okolicach. Wydzielona w tym celu Grupa Taktyczna dowodzona przez gen. por. Hansa Källnera składała z frontowej 19 Dywizji Pancernej i podporządkowanych jej sił Grupy Korpuśnej gen. SS i Policji Ericha von dem Bacha, który pacyfikował powstanie. Całość sił skierowanych do zdobycia Żoliborza liczyła 16 tys. żołnierzy wspartych około 130 czołgami i działami pancernymi, artylerią i lotnictwem. Siły 8 Dywizji Piechoty AK dowodzonej przez ppłk. Mieczysława Niedzielskiego pseudonim „Żywiciel” liczył wówczas 164 oficerów, 187 podchorążych, 359 podoficerów oraz 1555 szeregowych. W Wojskowej Służbie Kobiet służyło zaś 537 kobiet. Dzięki sowieckim zrzutom materiałowym siły te były wystarczająco dobrze uzbrojone w broń ręczną, nie posiadały jedynie broni pancernej. Walki o zdobycie Żoliborza rozpoczęły się rankiem 29 września. Do końca tego dnia siły powstańcze zostały zepchnięte w rejon placu Wilsona i dolnego Żoliborza. W nocy z 29 na 30 września dowództwo żoliborskie podjęło decyzję o przebiciu się następnego dnia do Wisły i przy współdziałaniu z 2 Dywizją Piechoty przeprowadzeniu przeprawy na prawy brzeg rzeki. Wskutek tego do wczesnych godzin rannych 30 września oddziały powstańcze przeszły w rejon ograniczony ulicami: Mickiewicza, Bohomolca, Promyka i Krasińskiego. Wskutek braku zapowiadanego współdziałania uderzenie na wał wiślany nie powiodło się. Położenie taktyczne sił ppłk. „Żywiciela” stało się wówczas beznadziejne. W tym czasie, z upoważnienia gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”, dwuosobowa delegacja z płk. Karolem Ziemskim „Wachnowskim” i por. Jerzym Kamińskim „Ściborem” podjęła rozmowy z gen. SS i Policji Erichem von dem Bachem o kapitulacji Żoliborza. Po wstrzymaniu wymiany ognia, około godz. 17.50 obaj oficerowie przeszli na stronę polską i poinformowali ciężko rannego ppłk. „Żywiciela” o sytuacji operacyjnej oraz podjętych rozmowach. Dowódca obrony Żoliborza podjął wówczas jedyną słuszną w tych warunkach decyzję – nakazał ogłosić kapitulację i przygotować oddziały do złożenia broni od godz. 20.00 do godz. 22.00. Według meldunku gen. Bacha do Reichsfϋrera SS Heinricha Himmlera polski komendant Żoliborza skapitulował o godz. 19.40, a poddało się 60 oficerów, 1300 uzbrojonych powstańców, 130 uzbrojonych kobiet, 400 rannych powstańców.

3 października rozpoczęła się ewakuacja szpitala umieszczonego w Forcie Sokolnickiego. Ranni byli wywożeni do podwarszawskiego szpitala w Tworkach i do Pruszkowa.